Praca

Błędni rycerze

adabr10Nie dawała mi spokoju myśl: po co to robię? Przecież mogłabym powtórzyć za innymi – i byłaby to prawda – że nie wierzę w zmianę. Pierwsze spotkania jeszcze latem, ostatnie tygodnie intensywne. Ja z tą niewiarą, ramię w ramię. Przez grzeczność. Przez graną rolę. Przez obietnicę. Aż na fejsbukowej tablicy odkryłam myśl Denisa Waitley’a. Moje objawienie.

Mamy dwa podstawowe wybory w życiu: zaakceptować warunki takimi, jakie są lub zaakceptować odpowiedzialność za ich zmienianie.

Wiem jak wygląda praca w mediach i wiem, że niewiele w niej miejsca na wybory. Co ważniejsze w tym kontekście, wiem jak wygląda praca w mediach początkującego dziennikarza i że znalezienie swojego miejsca w pracy i szerzej – w dziennikarstwie – graniczy z cudem. To samo dotyka doświadczonych dziennikarzy, więc później wcale lepiej nie jest. Bo nie chodzi o czas, ale o to dlaczego dziennikarzamy być chcemy. Dlaczego jesteśmy.

Moje pierwsze miesiące w redakcji były jak we śnie. I choć ten związek wyrazowy mógłby sugerować coś dobrego, mam tu raczej na myśli poczucie nieprzystawania. Wszystko nowe. Dziewczyna po matematyce pisze. Wiedziałam tylko to: chcę pisać. Nie wiedziałam: kim jestem. Zabrakło fundamentu.

Nikt mi wtedy nie pokazał czym jest dziennikarstwo, nikt nie poprowadził. Nie zadałam sobie pytania o to, jaki jest sens mojej pracy. Tego sensu nie widziałam. Tego sensu nie było. Nie było czasu, by go szukać. Dzwoniłam, rozmawiałam, stukałam w klawiaturę, a stres był moją siłą napędową.

Nie rozmawialiśmy o ideach. O dobrych tekstach i książkach. Ani po co to wszystko.

Dziś mogę powiedzieć, że nie był to rok zupełnie stracony. Umiem napisać tekst gdy: mam bardzo mało czasu, nie mam weny, nie mam tematu, nie mam sensownych wypowiedzi rozmówcy. A tekst jest. Do dziś leczę się z chorobliwego lęku, że nie starczy mi treści.

Medionalia* to moje lekarstwo na niewiarę. Medionalia to ratunek dla innych, jak ja kiedyś, stawiających pierwsze kroki w dziennikarstwie. Medionalia to krzyk o zainteresowanie doświadczonych dziennikarzy i redaktorów swoimi młodszymi kolegami. To wiara w media takie, jakie powstały w swojej idei. Ze swoim dziennikarskim etosem. Ze swoją dziennikarską niezależnością. Ze swoją misją. Ze swoją wiarą w zmianę świata.

Znam wielu, którzy mówią, że coś takiego nigdy nie wróci. Inni mówią, że czegoś takiego nigdy nie było. Na szczęście znam i tych, którzy przywracają mi wiarę w dziennikarstwo, za którym stoi człowiek mający ideę i cel wykraczający znacznie poza własne korzyści. Pomimo tego, że on sam – dziennikarz – jest tylko małym trybikiem w wielkim medialnym przemyśle. Jeśli wie, kim jest, wie też o co walczy.

Właśnie tej wiary mi zabrakło, gdy przyłączyłam się do ekipy Medionaliów. Właśnie tę odzyskałam dzięki ludziom, z którymi Medionalia przygotowuję.

Inni mogą nas postrzegać jako błędnych rycerzy. Ale nie raz już historia pokazała, że od jednego zaczynała się zmiana, którą inni określali jako niemożliwą. A nas jest wielu!**

* Medionalia to konferencja dla dziennikarzy studenckich, która odbywa się w Gdańsku, w tym roku już po raz piąty od 7 do 9 listopada, więcej informacji na www.medionalia.pl

** Cytat z naszego manifestu, w którym zebraliśmy myśli towarzyszące nam od początku przygotowań do tegorocznej edycji

Anna Dąbrowska

Zajmuję się kochaniem, bo Bóg pierwszy mnie ukochał. Piszę o tym na blogu Kochanie. Opowieści z drogi ◇ To love. Stories from the road. Lubię spotykać drugiego człowieka. Las. Zimne polskie morze. Gapić się w niebo. Chodzić boso. Jestem czuła na słowa. Mam skłonność do reportażu. Oprócz ładnych zdań lubię też ładne rzeczy, dlatego razem z bratem projektujemy wnętrza w Welcome Home.

Komentarze