Dziecko

Buntownicy z wyboru

Zdolne dziecko buntuje się przeciwko siedzeniu w ławce, chce poznawać świat w ruchu, doświadczać, eksperymentować, rozwijać swoje zainteresowania obficie. To wszystko jest cenne i dobre, taki jest rytm życia w dzisiejszych czasach. Mamy powszechnie dostępną wiedzę w „uniwersytecie google”, nie musimy już ślęczeć w bibliotece, a notatki kolegi przestały mieć wagę złota.
Zachwycamy się, że nasze pociechy pędem chwytają tę czy inną aplikację na smartfonie.
Wydaje mi się jednak, że
niestety w zachwycie nad tym zapałem możemy pominąć jeden ważny i podstawowy element. Konieczność wyrobienia nawyków, który warunkuje dalsze losy życia. Mianowicie wywiązywania się z zadań, stawiania czoła wyzwaniom „zrobię to, choć nie jest to ciekawe ale domyślam się, że konieczne.”
Jeśli młody człowiek nie wyrobi w sobie zasady wykonania tego co trzeba, np. nauki pisania, mimo że nudna i żmudna; nauki liczenia, mimo że ciekawi go już fizyka czy geografia, to zaniedbanie podstaw odezwie się
kiedyś. Dzieci bardzo zdolne, inteligentne o szerokiej wiedzy mają bowiem mechanizm sprzeciwu, buntu przeciwko przeciwnościom, trudnościom ( „a olać to,” a ja tego nie będę robił ”, „to głupie i nielogiczne po co mam to robić?”) obrażają się na trudności, co kończy się tragicznie tylko dla nich samych. Dziecko zdolne, pracowite, spokojnie, taki cichy pilny, skrupulatny pracuś utoruje sobie drogę w życiu i dojdzie do celu. Inteligentny buntownik będzie miał same piątki, a obrazi się na WF i przez jedną głupią ocenę nie dostanie dyplomu. Nie uszanuje prośby zwierzchnika z dumy czy z przekory. Nie bo nie! A to początek równi pochyłej w dół.

Życie składa się z drobnych szczegółów, niuansów, sukcesów które wypracowujemy na przełomie lat ale i z drobnych zaniedbań, które kiedyś pozostawione nadal ciągną się za nami i przybierają na wadze.
Pamiętacie tragedię promu Challenger, przyczyną była utrata elastyczności uszczelek zbiorników bocznych, które w niskich temperaturach ( a niefortunnie takie zaistniały w ten dzień) nie odkształcały się razem z silnikami w momencie startu. Drobiazg o, którym było wiadomo ale w myśl gonitwy za sławą, przysłowiowemu „olać to” na oczach setek ludzi dorosłych i dzieci (bo leciała tam pierwsza w historii nauczycielka) doszło do katastrofy. Nie można pomijać tego co drobne nawet jeśli cały system
wydaje się działać sprawne.

Żalimy się, że brakuje nam czasu na życie, słuchanie, widzenie siebie na wzajem, rozmowę, konstruktywne rozmawianie – nie strzelanie do siebie z karabinu goryczy, itp. Otaczamy się gadżetami, które nakręcają tempo życia, wyrabiają w nas niecierpliwość, wymagania, pogardę, roszczeniowość, a potem …zrzucamy winę na innych. To nauczycielka jest winna, to tamten dzieciak dokucza mojemu, to wina drogowców że dziura na drodze itp., itd.
A warto by zrobić refleksję nad sobą, czy aby czegoś nie zaniedbałem, czy aby przyczyna nie leży na moim własnym podwórku?
Każde dziecko to nieoszlifowany diament, wielką sztuką jest nauczenie go funkcjonowania w dzisiejszym systemie, a jednocześnie zachowanie niepowtarzalnych cech. Rozmawiajmy więc, bo rozmowa jest kluczem wszelkich rozwiązań.


Jeśli potrzebujesz informacji w sprawie autyzmu, diagnozy, pokierowania rodzica dziecka z autyzmem skontaktuj się ze mną pod adresem annakowalczyk99@wp.pl

Anna Kowalczyk

Od 10 lat mieszkam na mazurach. Uczę angielskiego, jest to moje hobby i sposób zarabiania na życie. Z zafascynowaniem zgłębiam tajemnicę autyzmu wczesnodziecięcego ze względu na zaburzenie mojego synka Jakuba.

Komentarze