Dziecko,Zdrowie

Ja tu rządzę

Rule-BookOd czasu do czasu rodzic dziecka z autyzmem czy inną niepełnosprawnością intelektualną udaje się do gabinetu lekarza psychiatry…..w zasadzie …. po poradę.
Oczekujemy wsparcia merytorycznego w naszej bezradności wobec określonego postępowania Jasia czy Małgosi , podpowiedzi odnośnie tego, co robić dalej z niepokojącym zachowaniem naszej pociechy, czy zastosować leki czy terapię behawioralną, tudzież w ogóle wiedzieć … „co dalej”.
Idziemy z nadzieją, ufnością i dobrym nastawieniem.
Zazwyczaj wizyta poprzedzona jest godzinnym (liczba mnoga) wsparciem ściany przed gabinetem bo mimo że „na konkretną godzinę”, gdyż dzieci z autyzmem nie tolerują „trzeba chwilkę poczekać”, to jakimś dziwnym trafem nigdy ta magiczna zasada nie działa.
Po wejściu zaczyna się nieprzyjemny zjazd emocji niczym przesłuchanie policyjne. Dziecko jest sfrustrowane, rodzic również, zaczynają fruwać „włoskie” epitety, rzucanie krzeseł i krzyki. Przepychanki między lekarzem, a naszym milusińskim, którego do tej pory nie widzieliśmy w takiej akcji- typowej dla chuliganów ulicznych nie używających słów powszechnie potocznych. Udowadnianie wyższości racji specjalisty nad naszą wiedzą, doświadczeniem. Sztywne „ja tu rządzę” .
W efekcie wychodzimy rozstrojeni nerwowo, sponiewierani, bezradni, źli na siebie i całą sytuację, a co najważniejsze kompletnie zdezorientowani i bez odpowiedzi na kluczowe pytanie.
Udałam się z wizytą do 3 różnych psychiatrów dziecięcych tak dla porównania. Od każdego z nich otrzymałam inne wiadomości, inne stwierdzenia i niepokrywające się teorie. Dla jednego Kuba ma Autyzm wysoko funkcjonujący, dla drugiego książkowe ADHD, a trzeci zakwestionował wszystko i stwierdził zwykły deficyt uwagi, a autyzmu „JA TU NIE WIDZĘ”.
No tak, bo autyzm to coś co się „Widzi”, tak jak rak czy HIV. A dzieci z autyzmem powinny mieć brzydkie twarze, wykręcone jak u człowieka po wylewie, wówczas sprawa byłaby oczywista.
I tak sobie myślę, jak by to było malinowo tak….. zakosztować normalnego życia. Kiedy idziesz po poradę i w kulturalny, pełny poszanowania i godności sposób uzyskujesz potrzebne wsparcie od lekarza specjalisty.
Ktoś mądry powiedział „życia nie mierzymy ilością oddechów, ale chwilami, które dech zaparły”. Tak, kontekst dotyczy tych chwil optymistycznych. Jednak podałam go do zilustrowania sytuacji, które są tak trudne jak wyżej opisane wizyty i tak zaskakująco niedorzeczne, że zapierają mi dech i nie potrafię znaleźć słów, które wyjaśniłyby czemu tak jest, że idziesz pełny wiary i nadziei, a wychodzisz sponiewierany. Tak więc drogi rodzicu, gdy po wyjściu z gabinetu upadłeś, otrzep się i powstań! Życzę ci dystansu, życzę ci wytrwałości, wiary w siebie i własne dziecko. I najważniejsze, wiedzy że jesteś bardzo wartościową osobą, a twoja wartość nie podlega ocenie innych, nawet speców od psychiatrii i neurologii. :)
Jeśli potrzebujesz skontaktować się ze mną, pisz na adres: annakowalczyk99@wp.pl

Anna Kowalczyk

Od 10 lat mieszkam na mazurach. Uczę angielskiego, jest to moje hobby i sposób zarabiania na życie. Z zafascynowaniem zgłębiam tajemnicę autyzmu wczesnodziecięcego ze względu na zaburzenie mojego synka Jakuba.

Komentarze