Biznes

Kiedy doświadczenie przeszkadza?

Życie pisze najlepsze scenariusze. Do dzisiejszego postu zainspirowała mnie sytuacja, jakiej niedawno doświadczyłam. Raz na jakiś czas robię badania. Zgłosiłam się kilka dni temu do poleconego laboratorium na pobranie krwi. Pani wbiła mi igłę w rękę. Niestety, mimo jej wysiłku polegającego na manewrowaniu igłą już pod skórą, nie spłynęła ani kropla. Poprosiła o drugą rękę. Tu już się udało. Niestety, przy gwałtownym wyjmowaniu igły (żeby nie powiedzieć: ‚wyrwaniu’), skaleczyła mnie. Efekt była taki, że obie ręce mnie bolały i problemem było nawet trzymanie kierownicy. Poinformowałam laborantkę o moich odczuciach, bólu i o tym, że pierwszy raz przy takim zabiegu ktoś grzebał mi igłą pod skórą. Stwierdziła, że brzydko mówię, kiedy mówię o „grzebaniu” oraz że nie będę jej pouczać, bo ona ma za sobą 20 lat praktyki na anestozjologii i zna się na swojej pracy.

Ta sytuacja uświadomiła mi ciekawą rzecz: obecni pracodawcy bardzo duży nacisk kładą na doświadczenie i praktykę; zresztą klienci również: wolimy iść do kogoś, kto ma to doświadczenie, a nie do kogoś, kto dopiero na nas będzie się uczył. I to jest jedna strona medalu. Druga strona wygląda tak, że ktoś może mieć duże doświadczenie (jak ta pani z powyższego przykładu), ale może przez 20 lat tak samo kiepsko wykonywać swoje obowiązki i popełniać błędy, których już nawet nie zauważa. Efektem jest zawyżone mniemanie o swoich kompetencjach i… głuchota oraz zamknięcie na jakiekolwiek krytyczne uwagi. Ta pani nie chciała słuchać o moich odczuciach; umacniała tylko sama siebie w tym, że „się zna”. Przestała dopiero, kiedy okazało się, ze powinna dać mi jeszcze jakąś tabletkę i powinnam przyjść za godzinę na ponowne pobranie, a ja poprosiłam o zwrot pieniędzy.

Z mojego punktu widzenia jako klienta, jej argument ze stażem pracy był jedynie żałosną próbą uratowania zawodowego autorytetu. Pani straciła klienta i potencjalne referencje.

Odpowiadając na pytanie zawarte w temacie, doświadczenie przeszkadza w budowaniu pozycji zawodowej, kiedy oznacza jedynie staż pracy, a nie wiąże się np. z doskonaleniem obsługi, usługi czy produkcji. Konkludując: nie ilość, Panie i Panowie, ale jakość się liczy.

I jeszcze jeden aspekt tej sprawy: kto ma lepsze doświadczenie(a) – ten, który pracował np. przez 10 lat po kilka lat w różnych firmach czy projektach, czy ten, który przez 20 lat nie zmieniał stanowiska?

Aneta Matyjaszek

Od 2008 r. - trenerka rozwoju osobistego, szkoleniowiec, od 2012 r. także doradca ds. rozwoju zawodowego i edukacyjnego. Po 11 latach porzuciłam tzw. „ciepłą posadkę” w zamian za niezależność i możliwość wpływu na własną przyszłość. Moje fascynacje dotyczą m.in. psychologii osobowości, zwłaszcza temperamentu, i budowania relacji. Szukam sposobów na „zagospodarowanie” i wykorzystanie talentów ludzi, których spotykam. Uważam, że słowa mają moc, dlatego chętnie piszę i rozmawiam. Więcej o mnie na stronie: www.trener.anetamatyjaszek.com i na moim blogu: www.silaslowa.blogspot.com

Komentarze