Dziecko,Rozwój

Logicznie i pragmatycznie

Znalezione obrazy dla zapytania disappointed

“Czyli syn Panią zawiódł?”, zapytała wprost psychiatra dziecięcy. Dziesiątki analiz z prędkością światła dokonało się w moim umyśle, a z ust wyleciało, “ależ nie, skąd …oczywiście, że nie …jak mógłby mnie zawieść!”
Emocjonalnie rozpatrując kwestię, nie mogę sobie pozwolić na odtrącenie Kuby deklarując publicznie, że tak rozczarował mnie i zawiódł, że czuję się pokonana, pobita, leżę na łopatkach bo odniosłam porażkę,….. a tak się starałam latami aby był dobrym chłopcem, z którego mogę być dumna. Nad którym wszyscy się będą pochylać i głaskać po główce, “och i ach jaki to słodki aniołek ten Pani syneczek…”, a ja będę wówczas puchnąć z dumy.
Czy takie wyznanie niepowodzenia mogłoby zrodzić groźne konsekwencje? Czy zostanę o coś niesłusznie ukarana, napomniana, czy wyśmiana publicznie zostanie moja porażka, i tak oto w wyobraźni to, co wszak NORMALNE już urasta do rozmiaru wieży w Szanghaju.

Tak, mój syn mnie zawiódł. Cholernie mnie to boli. Bo tak się starałam!
Tak zawiódł mnie ale miał do tego prawo, nie tylko z racji na Autyzm ale z racji tego, że jest człowiekiem i może to robić; zawodzić innych ludzi, rozczarowywać, popełniać błędy, itp. Tak samo jak robię to ja. I to jest NORMALNE! Tego doświadczamy w życiu, bo człowiek jest istotą społeczną, a nikt z nas nie jest doskonały.
Nie mogę go „skreślić”, obrazić się na niego z tego powodu.

Nie raz jeszcze mnie zawiedzie, ale ja mogę się uczyć z każdej takiej sytuacji wyciągać mądre wnioski. Budować zaufanie i pomagać mu w życiowych wyzwaniach.

Czy zdajecie sobie sprawę, że są rodziny w których latami nie odzywają się do siebie ludzie bo kiedyś ktoś coś powiedział, co drugiego w dumę ubodło. Gdzie ojcowie nie rozmawiają z dziećmi, bo te coś im zniszczyły. Mój rodzony brat ma do mnie żal o jakieś gówniane sprawy z okresu dzieciństwa i choćby sam papież do niego zadzwonił to nie odezwie się do mnie słowem bo jest obrażony na śmierć. Wręcz śmieszne, nieprawdaż? A jak szybko dajemy się złapać w taką pułapkę.

To, co mogę wypracować w konfliktach między moimi „kaczorami” i do czego zazwyczaj dążę to osiągnięcie KOMPROMISU, porozumienia, spojrzenia na sprawę z perspektyw obojga i uświadomienie im tego, że każdy z nich ma właśnie inny, emocjonalny punkt widzenia, często nielogiczny. Jeśli nie dojdziemy do takiego SZCZEREGO, uczciwego porozumienia, to będzie nami kierowało rozżalenie, zdenerwowanie, złość, a tego wszak nie chcemy, nieprawdaż?

Jeśli pozwolimy emocjom dać górę to stajemy się oskarżycielami, działamy antagonistycznie.
Tak więc kochani, niezależnie od tego czy macie w rodzinie autystyków, dążcie do kompromisu, logicznie podchodząc do komunikacji, a jeśli nie potraficie się dogadać poproście o pomoc osobę trzecią, neutralną, mającą obiektywne spojrzenie na sprawę. Zdrowia życzę.


Jeśli potrzebujesz informacji w sprawie autyzmu, diagnozy, pokierowania rodzica dziecka z autyzmem skontaktuj się ze mną pod adresem annakowalczyk99@wp.pl

Anna Kowalczyk

Od 10 lat mieszkam na mazurach. Uczę angielskiego, jest to moje hobby i sposób zarabiania na życie. Z zafascynowaniem zgłębiam tajemnicę autyzmu wczesnodziecięcego ze względu na zaburzenie mojego synka Jakuba.

Komentarze