Rozwój

„Nowy rejs!” – tym razem o podejmowaniu decyzji

Takie jest życie, milion opcji nic pewnego! – taka myśl towarzyszyła mi bardzo długo. Kilka miesięcy wystarczyło, abym stała się mistrzem „nagarniania” owych opcji życiowych.  Szukanie możliwości, wynajdywanie pomysłów oraz chwytanie okazji stało się moją normą. Oby tylko jedna niepewna opcja nie zdominowała mojego myślenia i działania. Zabezpieczanie się przed zostaniem z niczym, z pustymi rękami. Jak małpa nie puści się jednej gałęzi do póki drugiej nie chwyci. Już nie chcę więcej spaść z drzewa prosto na ziemię.

Po okresie kiedy miałam myśli ukierunkowane na jedną jasną wizję i polegając w 100% na tej jednej ścieżce, nastało totalne odhamowanie, które powodowało psychiczny dyskomfort w momentach, gdy pozostawałam choć na chwile bez życiowej alternatywy. Dosłownie w każdej niemal sytuacji chciałam mieć wybór, mieć plan B w razie odwołania planu A. Często decyzje następowały w ostatniej chwili, spontanicznie lub po prostu jedna z opcji jasno się klarowała na pierwszą pozycję.

No, ale co z ważnymi decyzjami życiowymi? Tutaj nagle okazało się, że nagarnęłam kilka ważnych opcji, które zaczęły się niebezpiecznie wykluczać i nakładać na siebie. Bańka musiała kiedyś nabrzmieć do niebezpiecznych rozmiarów i nie dałoby się dłużej przekładać momentu wybrania jednej z nich.

Pojawiały się myśli – ale jak to? mam wybrać, zdecydować się na jedną z równie atrakcyjnych, ale niepewnych wizji kolejnego etapu. Przecież nawet nie da się oszacować ryzyka, dokładnego scenariusza a co dopiero skutków wyboru! Koszmar.

Plusk! znowu w najszybszy nurt, wypływanie na najgłębszą wodę. Nie ma czasu na tworzenie pół-opcji asekuracyjnych. Nie utonę to już wiem na pewno, ufam sobie, najwyżej chwilę pożegluję w innym kierunku, na nieznane dotąd wody…

Co mnie tam czeka? Czekam zniecierpliwiona, jest wiele obaw, ale wiem doskonale, że odwaga nie polega na braku strachu, ale na jego pokonywaniu, więc odważnie rozwijam nowe żagle. Czy te wiatry zagnają mnie tam dokąd chcę płynąć czy przeciwnie zwiodą na totalną mieliznę? Nie wiem, ale okrętów nie buduje się po to, by stały w portach.

Santa Maria

Santa Maria największy okręt podczas pierwszej wyprawy Krzysztofa Kolumba

szlakprzezswiat.pl

Magdalena Derejczyk - podróżniczka, szkoleniowiec, dydaktyk, life-surfer ... Znana z blogów: www.szlakprzezswiat.pl oraz www.szlakiswiata.blogspot.com Odwiedziła dotychczas 50 krajów. Przejechała 2 tys. kilometrów rowerem po Andach, pływała motorówką "na stopa", odwiedziła dwa razy głębszy kanion niż Wielki Kanion Kolorado, przejechała motocyklem najwyższą przejezdną przełęcz na świecie. W Indiach mieszkała ponad 6 miesięcy. Jej ostania podróż po Karaibach, Ameryce Południowej i Azji trwała 11 miesięcy i zaowocowała przerodzeniem się podróżowania w sposób na życie. Obecnie buduje świadomość świata podczas warsztatów i prelekcji dotyczących wielokulturowości i podróży, poszerzając horyzonty słuchaczy, budując ich postawę tolerancji i otwartości na świat.

Komentarze