Dziecko,Zdrowie

Pasja – trudna lekcja

Mój syn kocha wszystko co pełza i czołga się po ziemi. Do domu przynosi żaby, jaszczurki, gąsienice, ślimaki, żuki, biedronki i inne robale.
Te wakacje w Krynicy będą dla niego lekcją życia. Podczas wyprawy rowerowej zatrzymaliśmy się przy źródełku jednej z wód mineralnych. Młody błyskawicznie wypatrzył żmiję i zanim zdążyliśmy krzyknąć ZOSTAW! Już miał ją w ręku i zdążyła dziabnąć małego w palec.
Myślałam, że to zaskroniec i nie ma co panikować ale mój mądry i dzielny mąż odessał z palca truciznę i natychmiast zadzwonił po pogotowie, cudem łapiąc zasięg. Przyjechali w 10min i błyskawicznie zabrano nas do szpitala. Ledwie zdążyłam nas zarejestrować, a Jakub już wymiotował i ręka puchła niczym balon. Jeszcze w karetce zrobiono próbę surowicy i podłączono go do kroplówki. Potem wszystko toczyło się jak w karuzeli, wymioty całe 2 dni, zaburzenia wzroku i siniejąca ręka z opuchlizną wędrująca aż po samą pachę. Zastrzyki, ból, opatrunki. Modlitwa, troska i niepokój. Na 3 dobę nastąpił przełom i toksyna zaczęła ustępować.

Po wypisie dalsze konsultacje ze specjalistami w Krakowie okazało się, że szpital w Krynicy nie zrobił prób wątrobowych i nerkowych i nie wiadomo czy te organy zostały uszkodzone. Nie było EKG.  Kolejne dni w nerwach i niepokoju. A upał 34stopnie w cieniu.
Wszystko dobrze się skończyło dzięki łasce Bożej, lekom i szybkiej ingerencji.
Założę się, że każdy z nas był w takiej sytuacji. Wydaje nam się że sytuacja jest pod kontrolą, ufamy specjalistom, tymczasem nie wszystko jest tak jak być powinno. O co pytać? Czego się domagać? Tylko z doświadczeń wynosimy wiedzę na przyszłe sytuacje.
Autyści są zazwyczaj uczuleni na białko i reakcje na ukończenia owadów już wykraczają poza normalny odczyn, a co dopiero spotkanie ze żmiją zygzakowatą. To była kolejna bolesna lekcja dla nas. Zetknięcie z sytuacją w chmurach, gdzie nie sposób dopytać o wszystko, prosić o badania o których się nie wie, że powinny być zrobione. Przewidywać reakcje, których przewidzieć nie sposób.
Jeśli więc kiedykolwiek znajdziecie się w takiej sytuacji, nie bagatelizujcie lecz działajcie jak najszybciej! Dzieci o małej masie ciała są zagrożone utratą życia przy ukąszeniu przez żmije.

Jeśli dziecko ma alergię na surowicę powinno być zastosowane leczenie antybiotykami. Próbę powinno się wykonać jeszcze w karetce aby nie tracić czasu. Jeśli dziecko jest alergikiem natychmiast od ukąszenia powinna być podawana np. Clarityna, czy inny środek alergiczny w dawce 4razy większej niż dozwolona na dobę. Witamina C w dawce 5x większej niż na dobę. Zrobione próby wątrobowe i badanie nerek oraz pracy serca EKG czy nie nastąpiło uszkodzenie.

Wymioty są dobre bo usuwają toksynę z organizmu. Nie każde dziecko jednak reaguje w ten sposób. Jakub był pierwszym pacjentem w szpitalu który wymiotował tak intensywnie.

Okłady z Altacetu są bardzo pomocne ale proście aby skórę obficie posmarowano oliwką inaczej ulega ona maceracji i boli.  I najważniejsze trzymanie ukąszonego miejsca wyżej aby nie blokować cyrkulacji krwi. Jeśli jest to kończyna to podnosimy ją wyżej.
Jeśli macie taką możliwość poproście o 10 wizyt na pole magnetyczne, np. a specjalnym materacu. Pomaga w regeneracji komórek.
W okresie leczenia jak najmniej cukru . Woda, zdrowe jedzenie i dużo wiary, że będzie dobrze.
Inne dzieci które zostały ukąszone przez żmije doznały ukąszeń w nogę, w pośladek (dziewczynka usiadła na żmiję, zauważywszy jej) w powiekę (dziecko zasnęło na trawie), w rękę. Wszystkie te dzieci wyszły z tego bolesnego doświadczenia cało. Pamiętajcie góry to miejsce gdzie spacerujemy w sandałkach. Pełno jest jadowitych żmij. Trzeba uważać, pilnie się rozglądać i uświadamiać to dzieciakom, że nie bierzemy niczego do ręki co pełza.

Anna Kowalczyk

Od 10 lat mieszkam na mazurach. Uczę angielskiego, jest to moje hobby i sposób zarabiania na życie. Z zafascynowaniem zgłębiam tajemnicę autyzmu wczesnodziecięcego ze względu na zaburzenie mojego synka Jakuba.

Komentarze