Rozwój

Trening wyobrażeniowy

W psychologii sportu istnieje kilka rodzajów treningu jako metod pracy z zawodnikiem. Wszystkie one mają doprowadzić do jednego celu – osiągnięcia sukcesu.
Pisałam niedawno, że kort to moje miejsce relaksu, wyciszenia, koncetracji, inspiracji, czasu sam na sam z Bogiem i pracy nad sobą samą.
Dwa obrazy, które są dla mnie ważne ilekroć tam jestem to:
ten 1. wąski przesmyk między ścianą a siatką, w który często wpadają moje piłki. Przeciskając się przez ten korytarz wyobrażam sobie, że jest to droga przez zadanie które w danym okresie życia postawił przede mną Bóg. Wychowanie dzieci, praca, czy uporanie się z daną sprawą. W myślach robię tzw.  trening koncentracji – który pomaga mi potem zachować spokój w sytuacjach pełnych stresu i obciążenia informacjami niekoniecznie pozytywnymi.  Kontroluję myśli na własny temat (aby były pozytywne), wypowiadam dobre słowa o sobie, „jesteś dzielną, wspaniałą kobietką, dajesz radę!!!. Trzymaj się, bo tam na końcu jest nagroda ” . Zwiększam pewność siebie, w myślach ignoruję sprawy, które są nieistotne, rozpraszające moją uwagę. Skupiam się wyłącznie na jak najlepszym wykonaniu zadania. Zadania, które jest mi dane w danym momencie mojego życia.
I wtedy wychodzę na kort, z za ściany wyłania się cudny obraz:
ten1Wyobrażam sobie że wszystkie anioły mnie wtedy dopingują. „brawo! dziewczyno. Dałaś radę! Dotarłaś do celu! ”

Trening wyobrażeniowy – tzw. wizualizacja. To uczenie się wyobrażania sobie wykonywanej czynności z wykorzystaniem wszystkich zmysłów. Można go wykorzystywać min. przy zdobywaniu i doskonaleniu nowych umiejętności a jednocześnie radzenia sobie z obawami przed tym co nowe i nieznane.
Trening wyznaczania celów
Kiedy gram staram się mieć postawiony jeden cel- dziś potrenuję backhand(uderzenie z lewej strony) i myślę o ruchu, uderzeniu, odbiciu, pracy nóg i przenoszeniu ciężaru ciała. To wszystko ma współgrać w odpowiedni sposób aby odbicie przyniosło zamierzony efekt. Motywacja jest duża a postępy odczuwalne. Ręce stają się mocniejsze po kilku treningach, mogę precyzyjniej kontrolować ruch piłki, modyfikować dane uderzenie, itp.
Tak samo jest z realizacją danego zadania. „Jeśli plan A nie zadziała, jest jeszcze 25 liter w alfabecie”.
Innymi słowy życie nie zatrzyma się w miejscu jeśli polegniemy. Uczymy się na błędach, porażki są potrzebne do wyciągnięcia wniosków. Nie wstydźmy się powiedzieć sobie „Jest ok. To było niemądre ale idę dalej i spróbuję innego rozwiązania”.  Jutro również wzejdzie słońce i być może przyjdzie nam do głowy inny pomysł. Dajmy sobie chwilę na ewaluację. Skutecznie, spokojnie i do celu!


Jeśli potrzebujesz skontaktować się ze mną pisz na adres: annakowalczyk99@wp.pl

Anna Kowalczyk

Od 10 lat mieszkam na mazurach. Uczę angielskiego, jest to moje hobby i sposób zarabiania na życie. Z zafascynowaniem zgłębiam tajemnicę autyzmu wczesnodziecięcego ze względu na zaburzenie mojego synka Jakuba.

Komentarze