Rozwój

Wyniosłam ze szkoły reportażu

adabr7Bycie reporterem to styl życia, nie praca zamknięta w ośmiu godzinach jak w obrazku. Słyszałam i czytałam o tym wiele razy. I jeszcze, że dobry reporter ma zdolność dostrzegania tematów w zdarzeniach niepozornych, ucho łase na “zdania pistolety” wyłapywane z rozmów i sposób pisania, najczęściej zwięzły i oszczędny w przymiotniki. Dlatego jego praca trwa cały czas – on patrzy, zauważa, analizuje, wyciąga wnioski i mówi po reportersku.

W zeszłym tygodniu zmierzyłam się z pytaniem, co najważniejszego wyniosłam z Polskiej Szkoły Reportażu, której jestem absolwentką. Wtedy odpowiedziałam prawdę – właśnie to, że reportaż jest stylem życia. Ale dzięki tamtemu pytaniu musiałam odpowiedzieć sobie na nie jeszcze raz. Pełniej.

1. Wybór tematu.

Oczywiście dla potencjalnego czytelnika temat musi być ważny albo ciekawy i jeszcze w jakimś sensie aktualny. Jednak dobry reportaż nie powstanie, jeśli temat nie będzie ciekawił samego autora. A jak mówił Wojciech Tochman, trzeba mieć jeszcze w sobie na reportaż przestrzeń. Z ciekawością sprawa jest prosta. Gdy temat wynika z naszego zainteresowania, jesteśmy zmotywowani, praca nas nie nudzi, chętniej badamy kolejne wątki i rozmawiamy z bohaterami reportażu. Łatwo też rozpoznać, czy temat nas ciekawi. Z przestrzenią w nas sprawa jest bardziej skomplikowana. Myślę, że to dotyczy głównie tematów trudnych. Takie najczęściej porusza Tochman i dlatego pewnie dla niego jest to rzecz ważna.

Gdy zbierałam materiał do reportażu o parach mieszanych (jedna osoba w związku jest zakażona HIV, druga nie) byłam gotowa na przyjęcie wszystkich historii. Chciałam ich wysłuchać. Chciałam wiedzieć jak to jest żyć w takim związku. Poznać smak oddania i niepewności. Jednak gdy skończyłam ten tekst, nie miałam już w sobie miejsca na żadną trudną historię. Nawet do czytania, nie mówiąc już o pisaniu. Wtedy kilka kolejnych tygodni spędziłam na pozbawionym emocji przeglądaniu dziesiątek komiksów o Batmanie. Tak bardzo nieprawdziwych, że przynoszących ulgę. Aż znowu zrobiła się we mnie przestrzeń.

2. Rozmowa z bohaterem.

Do bohatera trzeba wracać kilka razy, bo podczas każdego spotkania może powiedzieć więcej, inaczej, pełniej. Rozmawiamy raz, żeby ustalić porządek zdarzeń, fakty, poznać historię. A potem do rozmowy wracamy co najmniej jeszcze raz. Żeby dopytać o szczegóły. O kolor ścian, jaka była wtedy pogoda, co bohater pomyślał, co chciał zrobić albo przed zrobieniem czego się powstrzymał, o to, czy spociły mu się ręce albo czy pukał nerwowo w blat stołu. Pytamy jak to możliwe, że wtedy zachował się tak, a nie inaczej. Podsumowujemy jego wypowiedź sprawdzając, czy dobrze rozumiemy. Wątpimy, czy my potrafilibyśmy zachować się tak samo. To wszystko może być impulsem do nowego spojrzenia, nowego wątku, wydobycia z bohatera sedna sprawy.

Bohaterami reportażu nie powinni być bliscy, rodzina, znajomi. O nich nie możemy napisać nic, co mogłoby ich urazić, choćby była to prawda. Jaki więc sens ma pisanie reportażu, w którym nie traktujemy tematu szeroko, z każdej strony. Albo jeśli się na to zdecydujemy mimo wszystko, po co nadwyrężać bliskie relacje.

3. Szczegół.

W “Biblii dziennikarstwa” Mariusz Szczygieł i Wojciech Tochman piszą o polskim reportażu z czasów komunizmu. Dzisiejszy czytamy w podobnej formie. Wtedy nie można było pisać prawdy o systemie. Reporterzy pisali więc prawdę o losach pojedynczego człowieka. “Nie wolno było pisać o ogóle, więc pisano o szczególe. Nie wolno było pisać o tym, co widać w lustrze, więc opisywano, co widać w odłamku lustra” – wyjaśniają. Cytują też Adama Michnika: “Mówiliśmy o reportażu, że jest sztuką, która pozwala zobaczyć w kropli wody – morze.”

Dopełnia tę myśl inna, o której mówił Szczygieł, że reportaż musi być o tym, o czym jest i jeszcze o czymś więcej. Mój reportaż o parach mieszanych jest opowieścią o pewnym małżeństwie plusa z minusem. Ale tak naprawdę jest o miłości.

Tak w Polskiej Szkole Reportażu uczą pisać i dzisiaj. Pokazywać problem przez losy pojedynczego człowieka. Wówczas można próbować zrozumieć, bo jesteśmy świadkami czyjegoś doświadczania. I z tego powodu szczegół w reportażu możne mieć jeszcze inny wymiar. Czytelnik potrzebuje szczegółu, który sprawi, że będzie miał do czynienia z prawdziwym człowiekiem, z całym jego bólem, z całą radością. Pozna go takiego, jakim jest, tak blisko, aby móc się w nim przejrzeć i zobaczyć siebie.

4.  Praca nad tekstem.

To mozolny proces tkania opowieści, którą chcemy przekazać czytelnikom. Reportaż nie ogranicza się do nagrania bądź zapamiętania rozmowy i zapisania jej poprawnie w 3 os. l. poj. ze wstawkami wypowiedzi. Reportaż to własna interpretacja wszystkiego, co usłyszeliśmy. Do tego konieczne jest zdefiniowanie w jednym zdaniu, o czym ma być nasz tekst i podporządkowanie tej myśli każdego akapitu. To zdanie zwykle nie pada w tekście wprost, ale musi być ciągle w naszej głowie.

Wielu reporterów mówi, że zdania powinny być krótkie, bez ozdobników, jakimi są przymiotniki. Choć trzeba pamiętać, że każdy ma swój styl i na przykład Agata Tuszyńska nie pisze wcale zwięźle. Jednak chodzi o to, aby każde słowo w zdaniu miało swoje uzasadnienie. Lepiej też opisywać poprzez zachowania. Gdy ja chciałam pokazać jak bohaterce mojego reportażu zależało na jej przyszłym mężu nie napisałam, że jej zależało. Poprosiłam, żeby opowiedzieli mi, jak wyglądała ich relacja. Wtedy on przypomniał sobie jak ona codziennie rano przychodziła, żeby go budzić, by wstawał do swoich obowiązków.

Szczygieł nauczył mnie pracy nad pierwszym zdaniem reportażu. Żeby ciekawiło, ale nie zdradzało wszystkiego.   

5. Ludzie.

Nie wiem, czy to oni – inni studenci – nie są moim najcenniejszym doświadczeniem. Byliśmy kolorowym zbiorem różnorodności. Spędzaliśmy dużo czasu wspólnie trawiąc to, czego uczyliśmy się w PSR. Każdy miał swój wkład w drogę innych. I dziś ciągle mamy ze sobą kontakt, pytamy się o radę, dzielimy kontaktami, rozwiązujemy napotkane w reporterskiej pracy problemy.

W PSR miałam również okazję poznać i wysłuchać wielu doświadczonych reporterów, a wiadomo, że choć słowa uczą, to przykłady pociągają.

 

Od mądrzejszych uczyłam się i uczę rzeczy, które tu opisuję. Ze wszystkimi mierzę się w doświadczeniu. Zastrzegam, że nie zawsze pamiętam kto co powiedział i czy dokładnie tak, a co na przykład przeczytałam w wywiadach.

Anna Dąbrowska

Zajmuję się kochaniem, bo Bóg pierwszy mnie ukochał. Piszę o tym na blogu Kochanie. Opowieści z drogi ◇ To love. Stories from the road. Lubię spotykać drugiego człowieka. Las. Zimne polskie morze. Gapić się w niebo. Chodzić boso. Jestem czuła na słowa. Mam skłonność do reportażu. Oprócz ładnych zdań lubię też ładne rzeczy, dlatego razem z bratem projektujemy wnętrza w Welcome Home.

Komentarze