Rozwój

Zakład testem na honor

1521878_570164923067376_462444542_nLudzie od wieków zakładają się między sobą o.. wszystko. Najczęściej jednak zakłady związane są z wydarzeniami sportowymi. Obstawianie wyników meczów piłkarskich to także dość popularna rozrywka wśród kibiców – i to niezależnie od wieku czy stopnia zaangażowania. Świat bukmacherki i wielkich pieniędzy jest niezwykle ciekawy, ale dziś chciałbym napisać o zakładach zawieranych pomiędzy ludźmi.

Kibice piłkarscy między sobą zakładają się zazwyczaj o alkohol. Dopiero na drugim miejscu są pieniądze. Może wiąże się to z tym, iż szlachetne trunki czy kraty złocistych napoi mają bardziej ludzki charakter niż mamona. Kasę sympatycy sportu i tak zostawiają w punktach bukmacherskich. Walcząc o alkohol, przy dobrych układach, można liczyć na wspólną konsumpcję nagrody.

Na wstępie wspomniałem, iż ludzie zakładają się o wszystko. Jest to prawda, choć nie da się ukryć iż kibice najczęściej obstawiają wyniki meczów lub wydarzenia związane ze spotkaniami (np. ilość kibiców gości lub frekwencja na obiekcie). Często zakłady powstają z kłótni, gdzie dwie strony sprzeczając się o coś co dopiero ma się wydarzyć, decydują się uatrakcyjnić rozmowę rzucając sobie wzajemnie wyzwanie („jesteś taki pewien? To załóż się!”).  Pisząc te słowa, aż się śmieje z tego jaki człowiek potrafi być głupi i zacietrzewiony byle tylko udowodnić komuś swoją racje.

Zazwyczaj, wśród kibiców, nawet nikomu nie trzeba przypominać, iż wypadałoby się rozliczyć z przegranej. Niemile zaskoczyłem się tylko raz – wygrałem zakład z byłym prezesem GKS Katowice, którego stawką była „dobra” whisky. Nie pamiętam już czego dotyczyła sama rywalizacja, ale mimo upływu lat nie dostałem swojej „łychy”. Niemniej nie dziwię się temu, bo wraz z upływem czasu okazało się, iż ten działacz w wielu ważniejszych sprawach okazywał jeszcze mniej honorowy. Ludzie nie interesujący się kibicowaniem zdecydowanie luźniej podchodzą do tego tematu. Przegrałem kiedyś będąc „małolatem” symboliczne dziesięć złotych w „piłkarzykach”. Gdy na drugi dzień przyniosłem zwycięzcy banknot był autentycznie zaskoczony. Mogę się tylko domyśleć, że gdybym zwycięzcą był ja, to on wykręciłby się od odpowiedzialności.

Najważniejszą zasadą zakładania się jest być gotowym na porażkę. Tak by nie żałować ewentualnych pieniędzy czy rzeczy materialnej. Co jest dobrego w tym wszystkim? Rywalizacja, nutka adrenaliny, ale przede wszystkim gotowość do bronienia swoich racji. I co ważne – po tym czy ktoś po porażce zrealizuje swój zakład możecie poznać człowieka honoru. Z takim, który uchyla się od odpowiedzialności nie ma sensu robić interesów czy wchodzić w głębsze relacje. Skoro raz wypowiedziane słowo jest dla niego nic nie warte, to czemu przy ważniejszych sprawach miałby dotrzymać obietnicy?

PS Pamiętajcie że pisałem o symbolicznych zakładach, a nie idiotycznym stawianiu wszystkiego co się posiada i uzależnieniu tego nie od siebie, a od zdarzenia losowego.

 

Piotr Koszecki

Piotr Koszecki jest kibicem oraz koordynatorem ds. kibiców w klubie GKS Katowice. Od 2008 roku pełni funkcję Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice "SK 1964", a także czynnie działa w Ogólnopolskim Związku Stowarzyszeń Kibiców.

Komentarze